Beata Piusińska

„Czy to w sporcie, muzyce, czy nauce, z mentorem człowiek rozwija się w tempie x10. Nabywa wówczas pewności siebie, charakteru i tego błysku w oku. Żeby uzyskać formę życia, trzeba zadbać o kilka detali. Zmiana stylu żywienia, wylewane litry potu na treningach, często walka z samym sobą…, ale diabelski szczegół – taka kropka nad „i” tkwi niewątpliwie w TRENERZE. Ja gdy myślę Trener to bez wahania mówię ŁUKASZ ROJEK. Łukasz przede wszystkim dobiera skalę wysiłku pod możliwości klienta. Zna już chyba więcej moich słabości niż ja sama i pierwszy ode mnie dostrzegł moje moce, których ja nie doceniałam. Wykorzystuje to i znając już moją wolę walki niejednokrotnie na treningu próbuje mnie wprost wykończyć. Co więcej, często mu się to udaje. Zresztą on wie, ze ja dopiero wtedy czuję, że żyję. Przy Łukaszu zniosę setki przysiadów, pompek czy też nieudanych podciągnięć. Praca z Łukaszem to pełna mobilizacja, zarówno fizyczna jak i ta, równie ważna, w głowie. Łukasz działa „w pakiecie”. Ma dużą wiedzę nie tylko na temat samego trenowania podopiecznych, ale również idącego w parze w tej całej zabawie odżywiania. Łukasz już na starcie zrewidował moje jedzenie, które zresztą w trakcie naszej współpracy kilkakrotnie już modyfikowaliśmy, a wszystko po to by poprawić moje wyniki. Dyscyplina trzymania miski to już moja codzienność. Zastanawiacie się pewnie czy to wszystko nie brzmi zbyt kolorowo? Jak to w życiu – nic, co naprawdę się liczy, nie przychodzi łatwo. Uwierzcie mi, że mam za sobą milion treningowych kryzysów. Jednak zaangażowanie Łukasza sprawia, ze nie ma opcji bym jak dotąd opuściła lub przełożyła choć jeden trening. Dzięki siłowni nauczyłam się nie litować nad sobą. Zresztą Łukasz nigdy nie mówi mi, że będzie łatwo i przyjemnie, ale zapewnia, że na pewno będzie warto! Ewidentnie można przy nim rozwinąć skrzydła. Przerobił mnie na maniaka sportowego i niech już tak zostanie. Gdy przyszłam na pierwszy trening, w planach były raptem 3 miesiące współpracy. Pod okiem Łukasza trwam ponad pół roku i już zastanawiam się jakim siłowym „harpaganem” będę po roku. ROJEK UZALEŻNIA!”